sierpnia 24, 2017

Rozwój mowy maluszka- czy mamy na niego wpływ?

Rozwój  mowy maluszka- czy mamy na niego wpływ?
Witajcie kochani.
Dzisiejszy swój wpis postanowiłam poświęcić tematowi bardzo mi bliskiemu nie tylko ze względu na moje wykształcenie ale i na sytuację w jakiej się znajduje. Moja Julka jest na etapie nauki mowy więc temat jakże mi bliski.
Wydaje mi się, że każda mama czeka z utęsknieniem aż maluszek wreszcie powie pierwsze słowo. Jak już je powie jesteśmy całe w skowronkach. To wyjątkowy czas dla każdej z nas, wyjatkowa chwila, wydarzenie, które najchętniej wykrzyczałybyśmy całemu światu.

Czym w ogóle jest mowa?

 Mowa to wygodny, ogólnie przyjęty sposób werbalnego komunikowania się z innymi ludźmi. Mowa jest narzędziem podstawowym, koniecznym do opanowania przez wszystkie zdrowe jednostki. Dzięki niej nawiązujemy kontakty społeczne, wyrażamy własne opinie, zdobywamy informacje, dzielimy się uczuciami.

Jak to jest z tym mówieniem?

Wszystkie dzieci przed wypowiedzeniem pierwszych słów ćwiczą aparat mowy. Zaczynają od płaczu. Płacząc ćwiczą wdech i wydech. Po pewnym czasie wydają z siebie dźwięki nazywane „gruchaniem” lub „głużeniem”. Głużenie to ćwiczenia wydawania dźwięków. Zazwyczaj to zbitki spółgłosek i samogłosek, trudnych do wymówienia dla dorosłego. Maluszek dzięki nim odkrywa, że ma niezwykłe zdolności – może wydawać dźwięki inne niż płacz. Głużenie występuje w pierwszym półroczu życia. Później zacznie „gaworzyć”, a więc świadomie naśladować dźwięki zasłyszane od Ciebie i innych osób. Potem możesz już wysłuchiwać pierwszych słów maluszka. Ostatni etap to okres swoistej mowy dziecka (3-7 lat). Wówczas maluchy zaczynają odróżniać dźwięki s, z, c, dz od ich miękkich wariantów.

Pierwszy rok życia nazywany jest „okresem melodii”. W tym czasie maluszek uczy się wydawać pierwsze dźwięki i słowa. W drugim roku następuje „okres wyrazu”, a więc wymawiania coraz większej liczby nowych słów. W trzecim roku życia dziecko buduje już bardziej skomplikowane wypowiedzi i jest to „okres zdania”. Nauka mówienia to długi i wymagający mnóstwa pracy proces rozpoczynający się jeszcze przed narodzinami dlatego też my rodzice musimy być wyrozumiali i dać dziecku czas. Każde dziecko rozwija się we własnym tempie i samo ustala kiedy będzie gotowe by wypowiedzieć pierwsze słowo. W żaden sposób nie możemy wywierać na nim presji!!!


Wspomaganie rozwoju mowy malucha. 

Każdy malec ma swój własny etap, w którym zaczyna mówić. Zabronione jest wywieranie na dziecku presji jednakże możemy wspomagać i ćwiczyć rozwój mowy naszego malucha.
Najbardziej zbawienny wpływ  na naszego maluszka ma mówienie. Powinniśmy mówić do dziecka tyle ile się da. Od początku nie strońmy od czytania książek- czytanie rozwija. Poza tym kontakty z najbliższymi również bardzo pozytywnie wpływają na naszego maluszka. Najważniejsze jest nawiązywanie kontaktu z maluszkiem. Opowiadanie mu co się dzieje dookoła, streszczanie prostych czynności jakie wykonujemy, śpiewanie mu. Ważne jest by od początku do końca używać poprawnego słownictwa- bez zdrobnień, zgrubień, zniekształcania wyrazów, itp.

Podbudowujmy w maluszku chęć komunikowania się, dostrzegając jego potrzeby. Nie wyręczajmy dziecka w mówieniu, nie starajmy się zrozumieć w lot jego potrzeb – niech próbuje nam je przekazać słowami. Nie przerywajmy dziecku, pozwólmy dokończyć wypowiedź. Gdy podpowiadamy mu słowa, zwroty, dawajmy również możliwość wyboru odpowiedzi. Nasze słownictwo powinno być zróżnicowane, ale znane dziecku.
Gdy dziecko mówi po swojemu, powtarzajmy po nim tę samą treść w poprawionej gramatycznie formie, ale nie nalegajmy, żeby dziecko powtarzało słowa.
Czytajmy dziecku książeczki, nazywajmy to, co widzimy na ilustracjach, śpiewajmy, powtarzajmy wierszyki, wyliczanki. Do codziennych zajęć włączmy zabawy ruchowe, najlepiej przy muzyce, piosenkach – świetnie sprawdzają się tu piosenki, podczas śpiewania których pokazujemy części ciała. Czynność mowy jest nierozerwalnie związana z oddychaniem, a prawidłowe oddychanie jest fundamentem dobrej mowy – stosujmy ćwiczenia oddechowe, dmuchajmy, chuchajmy. Bardzo ważnym czynnikiem, mogącym dość szybko przyspieszyć rozwój mowy naszej pociechy, jest kontakt z rówieśnikami. Warto zapisać malca do przedszkola lub zadbać o to, by dużo przebywał w towarzystwie innych dzieci – na placu zabaw, w klubiku dziecięcym, w czasie wizyt u znajomych.

Mowa naszych maluszków jest bardzo ważna. Jednakże musimy być cierpliwi i zrobić wszystko by ułatwić naszym dzieciom naukę tej wspaniałej ale jakże trudnej czynności.

Bardzo serdecznie dziękuję za uwagę i poświęcony czas. Serdecznie pozdrawiamy
Julka i mama.

sierpnia 20, 2017

Chwila tylko dla siebie... Odrobina relaksu prosto z Prowansji.

Chwila tylko dla siebie... Odrobina relaksu prosto z Prowansji.
Witajcie kochani.
My- kobiety jesteśmy ciągle zabiegane. Na naszych barkach spoczywa wiele zadań: dzieci, praca, dom, mąż, prani, sprzątanie, gotowanie, zakupy i tysiące innych rzeczy. W całym tym natłoku zadań zapominamy o sobie i o naszych świętych 5 minutach tylko dla siebie. Dlaczego w całym tym życiowym szaleństwie wszystko jest ważne tylko nie my? Troszczymy się o wszystko i wszystkich a siebie spychamy na boczny tor. Pytanie dlaczego???
BO JESTEŚMY KOBIETAMI!!!
A przecież kobieta musi wszystko umieć, wszystko zrobić, wszystko zrozumieć.Odkąd zostałam matką ten temat dotyczy także i mnie. Kiedyś miałam zawsze czas tylko dla siebie. Teraz żałuję, że doba ma tylko 24 godziny. Jednakże w pewnej chwili nastąpił w moim życiu przełom i dzięki temu w moim życiu pojawiło się " MOJE ŚWIĘTE PIĘĆ MINUT TYLKO DLA MNIE."

A wszystko to przez zakupy w drogerii......

 Odkąd zostałam matką nie mam czasu na oglądanie reklam, czytanie forów internetowych i ploteczki z koleżankami więc tak naprawdę nie wiem co teraz jest na topie. Więc, gdy skończą mi się kosmetyki idę do drogerii i kupuję na prędce zazwyczaj te, które są w atrakcyjnej cenie. Tak też zrobiłam jakiś czas temu, gdy skończył mi się balsam i żel pod prysznic. Wybierając się na zakupy oczywiście z Julką ponieważ ona zazwyczaj mi w nich towarzyszy, napisałam na liście zakupów- odkąd mam dziecko bez listy nie robię już zakupów, chyba się starzeję- napisałam balsam, żel  pod prysznic. Weszłam do drogerii ze spacerówką i szukam czegoś. Akurat w promocyjnej cenie znalazłam kosetyki do pielęgnacji ciała Le Petit Marseillias. Nie miałam pojęcia co to za firma i jakie są. Chwyciłam dwa żele- promocja obowiązująca 1+ 1 za złotówkę i do tego mleczko nawilżające. Zapłaciłam o połowę mniej niż się spodziewałam i wróciłam do domu.
Wieczorem jak codzień po 22 mogłam wreszcie póść się wykąpać i tak oto odkryłam czym tak naprawdę może być kąpiel...
I tak oto odkryłam " MOJE ŚWIĘTE PIĘĆ MINUT"

W drogerii kupiłam dwa żele: Kremowy żel pod prysznic Le Petit Marseillais Malina z piwonią i Nawilżający żel pod prysznic Le Petit Marseillais Biała brzoskwinia i nektarynka. zapach  był obłędny. A kąpiel była tak naprawdę eksplozją niewątpliwej przyjemności, zapach pobudzał zmysły. Pierwszy raz po kąpieli czułam się tak odprężona, zrelaksowana, pełna sił i energii. Czułam się tak, jakbym wyszła ze SPA- a przecież to tylko zwykła kąpiel i nawilżanie ciała. Skóra po kąpieli była niezwykle gładna, miękka, odżywiona. Efekt ten utrzymywał się aż do kolejnej kąpieli. Rano wstałam żeśka, pełna energii i siły. Jak nigdy się wyspałam. Moja skóra była miękka i elastyczna. Czułam się jak po długich wakacjach z nieskończonymi zabiegami w SPA. Każda kąpiel przynosiła ten sam efekt- relaks, odprężenie. Czułam, że robie coś tylko dla siebie, że to moja chwila i czas tylko dla mnie- choć to tylko zwykły prysznic.
Czytając to pewnie pomyślicie sobie, że na siłę chce zachwalić ten produkt, ale to nie prawda. To nie jest sztuczna, marketingowa opinia. To są same fakty. A jak nie wierzycie to serdecznie zachęcam Was do wypróbowania i oceny bo naprawdę warto...

A teraz kilka słów o marce Le Petit Marseillais.

Marka Le Petit Marseillais posiada linię zapachów świata Południa i Prowansji. Bazują na zapachach panujących posród sadów, na lawendowym polu, w sosnowym lesie, w cytrusowym gaju lub ogrodzie warzywnym. Swój wyjątkowy skład i zapach zawdzięcza składnikom oraz przepisom ze środziemnomorskiego Południa. To podróż śladami zapachów, najlepszych dobrodziejstw natury, emocji i „prostych przyjemności Południa”. Le Petit Marseillais jest esencją wartości Południa i obszaru Morza Śródziemnego (naturalności, autentyczności, bliskości i radości życia). Marka Le Petit Marseillais od początku stara się rozwiązać tajemnicę magicznego związku między „składnikami, zapachami, barwami i zawartością”.

Produkują żele pod prysznic: żele pod prysznic, pielęgnujące żele pod prysznic, żele pod prysznic i do kąpieli oraz kosmetyki nawilżające do ciała: produkty nawilżające i regenerujące. Wszystkie oparte na naturalnych składnikach, mają piękny zapach i wyjątkowo działają na skórę, odżywiając ją.

A teraz coś specjalnego dla Was!!!!!!!!
Marka Le Petit Marseillais stworzyła nową, wyjątkową linię żeli pod prysznic dla mężczyzn i teraz to właśnie TY I TWÓJ MĘŻCZYZNA MOŻECIE JE TESTOWAĆ!!!
Wystarczy zarejestrować się na stronie   http://www.le-petit-marseillais.pl/
i zostać ambasadorkąlpm. Uczestnictwo w kampanii ambasadorskiej to między innymi możliwość przetestowania i zakochania się w nowościach kosmetycznych marki Le Petit Marseillais.
W tegorocznej kampanii pomyślano w szczególności o Twoim facecie! Przygotowano kilka wyjątkowych połączeń składników, które skrywają w sobie prawdziwą i nieokiełznaną męską naturę. Drzewo cade w duecie ze słodko-gorzką wonią leśnej paproci. Pobudzająca mięta i cytrusy lub orzeźwiające i dodające energii drzewo cedrowe i minerały morskie. W swojej paczce ambasadorskiej znależć można żel zgodny z prawdziwą naturą Twojego mężczyzny wybrany na podstawie ankiety o jego charakterze. Dodatkowo Ty sama bądź gotowa na zmysłowy rytuał pielęgnacji ciała największym skarbem prosto z głębin Morza Śródziemnego - algami i minerałami morskimi, które otulą Twoją skórę wyjątkową świeżością bryzy morskiej na wiele godzin, skutecznie pobudzając Twoje zmysły.
Także myęlę, że warto spróbować, w końcu to nic nie kosztuje.

#poczujmeskanature #ambasadorkaLPM






Serdecznie dziękuję za uwagę i poświęcony czas. Zachęcam do komentowania- Twoja opinia jest dla mnie niezwykle ważna. Pozdrawiam serdecznie.
Julka i mama.



sierpnia 16, 2017

Blogosfera Canpol Babies

Blogosfera Canpol Babies
Witamy Was serdecznie.
Kolejny miesiąc i kolejna okazja by zgłosić się do blogosfery Canpol Babies.

W tym miesiącu można zdobyć wspaniałą karuzelę z serii " Forest Friends".


Karuzela z nowej kolekcji "Forest Friends" wykonana jest z najwyższej jakości super miękkiego pluszu. Powstała z bezpiecznych, przeznaczonych do kontaktu z dzieckiem materiałów.
Karuzela wyposażona jest w trzy lekkie, miłe w dotyku odczepiane zabawki, zawierające grzechotkę lub piszczałkę.
Liczymy, że uda nam się przetestować taką wspaniałą karuzelę lub móc zorganizować dla Was konkurs z taką wspaniałą nagrodą.

Jeśli nie uda Wam się testować, zawsze można wygrać taki wspaniały zestaw w konkursach prowadzonych na blogach. Do wygrania będzie 10 takich wspaniałych karuzeli.
Jeżeli Wy prowadzicie bloga i chcielibyście testować produkty lub zorganizować konkurs na swoim blogu klikajcie w link: http://canpolbabies.com/pl/blogosfera  i zgłaszajcie się. Gra jest warta świeczki ;)
Teraz zostało tylko mocno ściskać kciuki i czekać na wyniki. Mamy wielką nadzieję na testowanie jak i organizację konkursu ;) wszystkim innym życzymy powodzenia ;)

Pozdrawiamy
Mama i Julka:)

sierpnia 15, 2017

Słodkie sierpniowe popołudnia czyli jak my mamusie na słodko eliminujemy upały ;)

Słodkie sierpniowe popołudnia czyli jak my mamusie na słodko eliminujemy upały ;)
Witajcie. Dzisiejszy swój post poświęce w całości tematyce kulinarnej ;) Podzielę się z Wami tym co wychodzi mi podobno całkiem dobrze- moją pasją do gotowania. Zdradzę Wam kilka moich przepisów na desery i napoje, które pomogą Wam przezwyciężyć upały i zaskoczyć Waszą rodzinę czy gości.
A więc zaczynamy ;)

1. Sernik na zimno z ciasteczkami i wiśniami.

Składniki.
opakowanie kakaowych herbatników
wiaderko sernika twarogowego
cztery galaretki wiśniowe
30 dag wiśni
cukier waniliowy

Przygotowanie.
 Dwie galaretki wiśniowe rozpuszczamy w dwóch szklankach gorącej wody, odstawiamy do ostygnięcia. Pozostałe dwie przygotowujemy wedłóg przepisu. W prostokątnej formie układamy ściśle herbatniki. Gdy galaretka zacznie tężeć  mieszamy ją z serem i cukrem waniliowym. Wylewamy na herbatniki. Wiśnie drylujemy, układamy na masie sernikowej. Zalewamy galaretką, odstawiamy do lodówki.
2. Koktajl z arbuza.

Składniki.
ćwiartka arbuza
1/4 szkl soku z limonki
kilka kostek lodu

Przygotowanie.
Umyj arbuza, odkrój skórę, usuń pestki i pokrój miąższ w kostkę. Wrzuć go do blendera, dolej sok z limonki i miksuj na najwyższych obrotach. Dolej jeszcze szklankę wody i jeszcze chwilę miksuj. Wlej koktail do szklanek i dodaj kilka kostek lodu.


 3. Fantazyjne ptasie mleczko.

Składniki:
600g serka homogenizowanego waniliowego,
2 jajka,
1/2 szklanki mleka,
 100g masła,
1/2 szklanki cukru pudru,
3 łyżki żelatyny, galaretka truskawkowa,
 galaretka agrestowa


Przygotowanie.
Każdą galaretkę rozpuścić osobno w 2 niepełnych szklankach wrzątku. Ostudzić.
Miękkie masło utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę. Ucierając dodawać po jednym jajku, a następnie po jednym serku homogenizowanym.
Żelatynę rozpuścić w 1/3 szklanki zimnej wody. Dodać wrzące mleko, mieszać, aż żelatyna się rozpuści, po czym przestudzić. Zimną żelatynę dodać do masy, krótko zmiksować.
Tortownicę o śr. 21 cm delikatnie natłuścić. Wylać połowę masy waniliowej i wstawić na 15 minut do zamrażalnika.
Następnie wylać tężejącą czerwoną galaretkę i ponownie wstawić na 15minut do zamrażalnika. 
Wylać resztę masy waniliowej i wstawić na 15 minut do zamrażalnika. 
Na wierzch wylać zieloną galaretkę i wstawić do lodówki, by masy całkowicie zastygły.



4. Woda z miętą i limonką.
Składniki.
litr wody mineralnej
ćwierć limonki
kilka listków mięty
kilka kostek lodu
Przygotowanie. 
Do dzbanka wlewamy wodę, dodajemy pokrojoną w plastry limonkę, kostki lodu, mięte. Wstawiamy do lodówki. 
5. Sałatka owocowa.

Składniki.
mandarynka,
 kiwi,
banan,
brzoskwinia lub nektarynka,
 garśc borówek
truskawki,
granat

Przygotowanie.
Mandarynkę, kiwi i banana obieramy ze skórki, kroimy w plasterki, dzielimy na cząstki. Dodajemy umyte i pokrojone truskawki, borówki, brzoskwinię. Całośc posypujemy kuleczkami granatu

6. Mrożona kawa.

Składniki.
250 ml mocnej kawy zaparzonej swoim ulubionym sposobem, 4 łyżeczki brązowego cukru, 100 ml zimnego mleka, 6 - 8 kostek lodu, 1 gałka lodów waniliowych / śmietankowych lub 2 łyżki słodzonego mleka skondensowanego.
Przygotowanie.
  Dwie duże, wysokie szklanki włożyć do zamrażarki aby się schłodziły. Zaparzyć kawę, posłodzić i dokładnie wymieszać. Ostudzić. Włożyć lód do pojemnika blendera, dodać mleko, ostudzoną kawę i opcjonalnie lody lub mleko skondensowane. Zmiksować przez kilka sekund. Wyjąć zimne szklanki z zamrażarki, wlać kawę (najlepiej z wysoka aby powstała piana), opcjonalnie włożyć dodatkowe kostki lodu i posypać brązowym cukrem. Można też udekorować bitą śmietaną. Kawę najlepiej podawać od razu po przelaniu do szklanek kiedy jest najwięcej piany.
7. Domowy sorbet malinowy. 
Składniki.
1 kg malin, świeżych lub mrożonych,
 świeżo wyciśnięty sok z 2 cytryn,
1 szklanka wody,
1 szklanka cukru
Przygotowanie.
 Przygotować syrop cukrowy - do małego garnuszka nalać wodę i wsypać cukier. Wymieszać, zagotować do rozpuszczenia się cukru, pogotować na małym gazie około 4 - 5 minut, do lekkiego zgęstnienia. Wyłączyć i lekko przestudzić. Maliny zmiksować blenderem (zamrożone należy wcześniej rozmrozić), przetrzeć przez sitko, dokładnie, by pozbyć się pesteczek. Wymieszać z sokiem z cytryny. Przestudzony syrop wymieszać z malinową mieszanką. Przełożyć do pojemniczka, przykryć, schłodzić do temperatury lodówkowej (przez minimum 12 godzin).
8. Mrożona herbata. 
Składniki.
1 litr świeżo zagotowanej wody,
2 saszetki czarnej herbaty, 
sok z 1 cytryny,
 6 łyżeczek  cukru,
 plasterki cytryny i/lub limonki do dekoracji,
 kruszony lód lub kostki lodu

Przygotowanie.
 W dużym dzbanku zaparzyć mocną czarną herbatę. Dodać cukier i dokładnie wymieszać. Ostudzić a następnie schłodzić w lodówce. Dodać świeżo wyciśnięty sok z cytryny. Podawać z kostkami lodu.
Oto moje sprawdzone, słodkie sposoby na upały. Polecam wszystkim ;)
Bardzo dziękuję za uwagę i poświęcony czas. Zapraszam do komentowania.
Pozdrawiamy
Julka i mama ;)

sierpnia 11, 2017

" Mamusiowy mleczny post"- czyli moje przemyślenia na temat karmienia piersią część II.

" Mamusiowy mleczny post"- czyli moje przemyślenia na temat karmienia piersią część II.
Witajcie kochani. Dzisiaj chcę kontynuować temat, który zaczełam opisywać Wam w poprzednim poście. Temat- karmienie piersią.
Chętnie podzielę się z Wami pewnymi mitami dotyczącymi karmienia piersią, które słyszałam nA każdym kroku od wspaniałych "CIOCI DOBRA RADA". Wtedy byłam przerażona, dziś wiem, że to tzw. bujda na resorach i nie warto się przejmować.
A oto ranking moich 10 ulubionych mleczno- piersiowych mitów ;)


1. Karmienie piersią wymaga wyeliminowania z diety niektórych składników.

Dieta Mamy karmiącej powinna, przede wszystkim, zaspokajać zapotrzebowanie jej i dziecka na wszystkie niezbędne do prawidłowego wzrostu i funkcjonowania składniki. Nie może być to dieta uboga i jednostajna. Wprowadzanie prewencyjnie surowych obostrzeń żywieniowych nie jest potrzebne, a może okazać się szkodliwe. Dieta przede wszystkim powinna być zdrowa i lekkostrawna.

2. Kształt i wielkość piersi wpływają na karmienie. 

Anatomiczna budowa piersi nie ma żadnego wpływu na laktację. Dziecko jest się w stanie nauczyć prawidłowo ssać z małej i dużej piersi, z wypukłą lub wklęsłą brodawką. Dziecko można wykarmić również jedną piersią.

3. Gdy masz gorączkę lub jesteś przeziębiona nie możesz karmić swpjego dziecka bo je zarazisz.

 Większej bzdury to chyba nie słyszałam. Za każdym razem gdy tylko dopadł mnie kaszel chcieli zabierać mi dziecko i izolować mnie najlepiej na drugim piętrze. A tak naprawdę to karmienie dziecka w chorobie wspomaga jego układ odpornościowy, ponieważ wraz z mlekiem otrzymuje ono przeciwciała. Kończenie laktacji w czasie choroby jest dodatkowym obciążeniem organizmu kobiety, spowalniającym walkę z infekcją.

4. Po sześciu miesiącach karmienia masz już bezwartościowe mleko. 

 Jeśli usłyszycie coś takiego to możecie się śmiać w głos. Młeko matki zawsze jest wartościowe, nigdy nie traci swoich wartości bez wzgledu na to ile karmicie.

5. Nie trzymaj za długo dziecka przy piersi bo je przekarmisz i będzie je bolała brzuch.

nie można przekarmić dziecka piersią. Naturalny instynkt kieruje poczuciem sytości i głodu. Dzieci karmione piersią znacząco rzadziej mają nadwagę i otyłość.

6. Napij się piwa bo ono pobudza laktacje. 

Alkohol w każdej ilości hamuje laktacje. Nie ma bezpiecznej ilości alkoholu, którą można spożywać w czasie ciąży czy karmienia piersią. Alkohol przenika do mleka Matki i może trwale uszkadzać mózg dziecka.

7. Jeśli w pierwszych dniach po porodzie dziecko dużo czasu spędza przy piersi, znaczy, że nie masz wystarczającej ilości pokarmu. Dokarmiaj je bo zagłodzisz je na śmierć.

 Potrzeba długotrwałego ssania po porodzie nie wynika jedynie z chęci zaspokojenia głodu lecz często związana jest z potrzebą bycia blisko mamy.

8. Masz za tłuste/ chude mleko...

 Mleko kobiety zawsze jest odpowiednie dla jej dziecka. Jego skład jest stały. Jeśli matka nie dostarcza sobie w pożywieniu potrzebnych do produkcji pokarmu składników, są one pozyskiwane z jej ciała.

9. W piersi masz tyle mleka ile dasz radę odciągnać. 

Mleko wytwarza się na bieżąco podczas ssania piersi przez dziecko.

10. Koniecznie odstaw dziecko od piersi jeśli zajdziesz w ciążę. 

 Można karmić dziecko piersią, będąc w ciąży, po uzgodnieniu tego z lekarzem prowadzącym ciążę. Przeciwwskazaniem mogą być wcześniejsze poronienia, przedwczesne skurcze, ciąża wysokiego ryzyka, nieprawidłowości w przebiegu ciąży czy rozwoju dziecka w łonie. Jeśli jednak ciąża jest fizjologiczna, a Mama czuje się dobrze, może karmić w czasie ciąży, a po porodzie dwoje dzieci jednocześnie.


Było ich jeszcze o wiele wiecej np. nie jedz kalafiora i brokuła bo dziecko będzie mieć kolkę- od kiedy kolka jest przez to ze najemy się warzyw- udowodnione jest, że kolka powstaje na wskutek niedojrzałej bariery jelitowej noworodka.
Ostatnio pewna Pani skomentowała post i bardzo mnie nim zaintrygowała. Przyznam rację, że jeśli najemy się kapuchy to nie znaczy, że od razu maluch będzie miał kolkę ;)

Jednakże musimy się skupić na tym jak ważne dla nas jest karmienie piersią. Nie ma obowiązku, że musimy karmić. Ja jako matka nie wyobrażam sobie innej sytuacji niż, że karmię moję córę ale wiadomo, że czasem z różnych przyczyn to karmienie jest niemożliwe. Zachęcam do karmienia ponieważ ma to super wpływ na maluszka jak i na nas, jednakże nic na siłę.
"Nasze cycki, nasza sprawa"- takim świetnym zdaniem kończę swoje przemyślenia na temat karmienia. Nie chce wymieniać jakie ma wspaniałe właściwości- pisałam to wczesniej, poza tym Wy to wiecie. Wszystkie mamy są wspaniałe, bez wzgledu na to czy karmią piersią czy nie.


Pozdrawiamy
Julka i Mama.

sierpnia 06, 2017

"Mamusiowy mleczny post" czyli moje przemyślenia na temat piersią karmienia część I.

"Mamusiowy mleczny post" czyli moje przemyślenia na temat piersią karmienia część I.
Witajcie. Jako, że obchodzimy Światowy Tydzień karmienia piersią postanowiłam napisać post właśnie na ten temat.
Karmienie piersią to temat ważny a także dość kontrowersyjny. Z punktu widzenia dziecka, jak i matki, taki sposób karmienia jest najbardziej naturalny i przynosi korzyści obydwu stronom. Pierwsze miesiące życia dziecka to okres bardzo intensywnego wzrostu. Zmiany w organizmie dziecka już nigdy nie będą zachodziły w tak szybkim tempie. W związku z tym na tym etapie życia maluszka zapotrzebowanie na składniki odżywcze, witaminy i minerały jest największe.
Mleko matki ma w swoim składzie wszystko to, co dziecku potrzebne do tego by mogło się prawidłowo rozwijać. Ale jaki dokładnie jest jego skład? Już go analizujemy ;)

Skład mleka matki:
  • Woda – jej ilość zmienia się przez cały okres laktacji.
  • Białko, a właściwie biakła – głównie kazeina, białka serwatkowe i alfalaktoglbulina. Białka zawarte w mleku matki są łatwiej przyswajalne (nawet w 100%), niż te z mleka modyfikowanego.
  • Enzymy – do tej pory, w kobiecym mleku odkryto ich ponad 80, a zapewne sporo pozostaje jeszcze do odkrycia. Wyróżniamy tu, między innymi, enzymy trawiące białka (amylaza), trawiące tłuszcze (lipaza), enzymy utleniające i antyoksydanty (laktoperoksydaza, lizozym, laktoferyna).
  • Tłuszcze – podobnie jak w przypadku wody, ich zawartość w mleku zmienia się wraz z długością karmienia, a poza tym, u każdej kobiety jest trochę inna.
  • Węglowodany – głównym cukrem w mleku mamy jest laktoza, choć prócz niej występuje w nim ponad 100 innych cukrów. Są tu, między innymi, oligosacharydy, które wspomagają florę jelitową i mają działanie przeciwinfekcyjne oraz prebiotyczne.  
  • Składniki mineralne i mikroelementy – mleko mamy to prawdziwa skarbnica pierwiastków śladowych takich, jak na przykład magnez, żelazo, potas, mangan, chrom, jod, cynk, czy miedź. Są one lepiej przyswajalne, niż te z mleka modyfikowanego. Choćby takie żelazo – w mleku matki nie ma go wiele, ale jego przyswajalność to nawet 70%, podczas gdy mleko sztuczne przyswajane jest w zaledwie 10%.  
  • Witaminy – zdrowa i prawidłowo odżywiająca się kobieta, w swoim mleku jest w stanie dostarczyć dziecku praktycznie wszystkich witamin. Do tych, które i tak należy suplementować w trakcie karmienia, zalicza się obecnie witaminy D3 i K.
  • Elementy aktywne – immunoglobuliny dają maluchowi najlepszą ochronę przed wirusami, bakteriami, czy grzybami. Poza tym, w mleku matki występują hormony, glikany, nukleotydy, komórki krwi, czy komórki macierzyste – tych składników na próżno szukać w mleku modyfikowanym.
 Skład matczynego mleka nie jest jednolity i zależy od takich czynników, jak faza laktacji, wiek dziecka, stan zdrowia, zarówno mamy, jak i dziecka, a nawet od godziny karmienia. Zgodnie o obecnymi wytycznymi, mleko matki powinno być jedynym pokarmem przez pierwszych 6 miesięcy życia dziecka. Po tym czasie można zacząć stopniowe rozszerzanie diety malucha, ale nie musi to oznaczać rezygnacji z karmienia piersią. Światowa Organizacja zdrowia zaleca kontynuowanie częściowego karmienia piersią jeszcze do drugiego roku życia dziecka. Dzięki odpowiednim przepisom, jest to możliwe nawet jeśli matka wracsa do pracy.

Zalety płynące z karmienia piersią...
 Dzięki unikalnej budowie poszczególnych składników, pokarm matki jest w naturalny sposób przystosowany do rozwijającego się układu trawiennego niemowląt i łatwo przez niego przyswajalny. Ze względu na szybsze trawienie, dzieci karmione naturalnym mlekiem częściej odczuwają głód. Ponadto mleko kobiece ma odpowiednią temperaturę, jest jałowe, świeże i łatwo dostępne w każdej sytuacji. Do tego nic nie kosztuje ;) Karmiąc dziecko piersią nawiązujesz z nim niepowtarzalną, emocjonalną więź, a maluszek ma poczucie bezpieczeństwa. Ssanie piersi może zapobiegać wadom zgryzu i alergiom pokarmowym. A karmiąca mama szybciej wraca do swojej figury, ponadto jej organizm lepiej regeneruje się po porodzie.

Początki karmienia...
Dziecko urodzone w terminie ma rozwinięty odruch ssania.  Malec przyłożony do ciała, od razu zaczyna szukać piersi.Upłynie trochę czasu zanim dziecko nauczy się prawidłowo chwytać brodawkę oraz zsynchronizować ssanie z oddychaniem i połykaniem a dziecko w pierwszej dobie życia, nie potrzebuje dużo jedzenia. W pierwszym dniu maluszek, jednorazowo, zjada mniej więcej 30 ml. W pierwszym miesiącu dziecko je mniej więcej 12 razy na dobę, z każdym dniem będzie zjadało więcej o około 10 ml. Pierwszy wytwarzany przez gruczoły piersiowe pokarm to siara- jest on bardzo kaloryczny, bogaty w białko,  przeciwciała i witaminy. Ma gęstą konsystencję i żółtawy kolor. Jego zadaniem jest zwiększenie odporności i przyspieszenie wydalenia smółki. W wyniku większego zapotrzebowania malucha na płyny, po kilku dniach pokarm staje się rzadszy, bardziej biały  i przejrzysty. Wiele mam martwi się, że taki pokarm jest za "lekki" i dziecko się nie najada. Nic bardziej mylnego. Jeśli dziecko przez około 15. minut aktywnie ssie,  a mama czuje, że pierś staje się lżejsza a to najlepszy znak, że malec zjada tyle ile potrzebował.
Malca najlepiej jest karmić na żądanie lecz nie częściej niż co 3 godziny.

Jak karmić malca...
Przede wszystkim musi Wam być wygodnie, a pierś powinna swobodnie układać się w kierunku buzi dziecka. Gdy maluch zacznie ssać nie przytrzymuj piersi-może to przeszkodzić i powodować jej wysuwanie się z buzi dziecka. Pozycji do karmienia malucha jest sporo:  na siedząco, na leżąco, półleżąco i tak dalej. Jeśli Twój maluszek często wierci się przy piersi, jedną z najlepszych pozycji może okazać się biologiczna, czy inaczej naturalna. Wygląda to tak, że mama jest w pozycji półleżącej, lub pół siedzącej na plecach, a dziecko leży wzdłuż jej ciała i chwyta pierś jak mały rekin (choć bardziej przypomina chwilami dzięcioła), czyli samo pozycjonuje się względem piersi. Gdy już ją złapie, lekko opada na boczek.
Karmienie piersią a dieta...
Jedzenie w okresie karmienia jest ważne, gdyż przekłada się na jakość mleka. Ale karmiąca mama, aby zaspokoić potrzeby żywieniowe swoje i dziecka nie powinna jeść za dwoje. Zamiast ilości, zdecydowanie istotniejsza jest jakoś pożywienia. Nieprawidłowa dieta wpłynie negatywnie nie na skład i koncentrację składników pokarmu, ale właśnie na organizm matki.
Przede wszystkim, dieta matki karmiącej powinna być dobrze zbilansowana, urozmaicona i lekka. Choć, tak naprawdę, nie ma czegoś takiego jak dieta karmiących. Matki powinny, po prostu, odżywiać się racjonalnie.
W jadłospisie matki karmiącej nie powinno być:
  • Żywności wysoko przetworzonej, ze sztucznymi dodatkami, barwnikami, czy konserwantami
  • Alkoholu.
Laktacji towarzyszy zazwyczaj wzmożone pragnienie. Warto wówczas pić niegazowaną wodę mineralną, ograniczyć mocną kawę, herbatę i napoje gazowane zawierające kofeinę- zamieńmy je na bawarkę.

Momenty ciężkie...
 Pomimo,iż staramy się  raz na jakiś czas zdarzają się trudne momenty:
  • zastój w piersiach,
  • przeziębienie lub grypa,
  • zmniejszenie ilości pokarmu,
  • nadmiar pokarmu, bolesne, cieknące piersi i problemy dziecka ze strawieniem mleka.
Takie sytuacje nie zmuszają do rezygnacji z karmienia naturalnego. Zapalenie, czy zastój piersi, w większości przypadków da się wyleczyć domowymi sposobami.
Przeziębienie nie jest przeciwwskazaniem do naturalnego karmienia. Nie ma więc potrzeby odstawiania dziecka od piersi. Tym bardziej, że większość infekcji wirusowych przyjmuje najbardziej zarażającą formę jeszcze przed wystąpieniem pierwszych objawów. Zaprzestanie karmienia w takiej sytuacji tylko pogarsza sprawę, gdyż pozbawiamy malucha produkowanych w większej ilości ze względu na infekcję przeciwciał odpornościowych dostarczanych noworodkowi w mleku matki.

W moim przypadku karmienie nie było proste. Stosowałam się do powyższych rad, oczytałam dużo artykułów i przede wszystkim nigdy nie słuchałam rad Cioci DOBRA RADA. wARTO SŁUCHAĆ SIEBIE I SWOJEGO ROZSĄDKU!!! Zachęcam Was do karmienia piersią. Nie ma nic wspanialszego niż poczucie, że dajesz dziecku to, co masz najlepsze i z tą płętą zapraszam do komentowania.
Pozdrawiamy:)
Julka i mama ;)

Copyright © MAMUSIOWY ŚWIAT , Blogger